Data publikacji: 20.01.2012
Beata G. była zatrudniona w Fabryce Maszyn F. Pracodawca zawarł z nią umowę o pracę na czas określony, wynoszący 5 lat. Stało się to przed wejściem w życie ustawy z dnia 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców (Dz. U. Nr 125, poz. 1035 ze zm.), zwanej ustawą antykryzysową. Art. 13 ust. 1 tej ustawy stanowił, że okres zatrudnienia na podstawie umowy o pracę na czas określony, a także łączny okres zatrudnienia na podstawie kolejnych umów o pracę na czas określony między tymi samymi stronami stosunku pracy, nie może przekraczać 24 miesięcy. Po wejściu w życie ustawy antykryzysowej fabryka stwierdziła, że wszelkie umowy zawarte na okres dłuższy powinny się zakończyć. Miało się tak stać również z umową pracownicy, tyle że okazało się, że jest ona w ciąży. W tej sytuacji pracodawca uznał, że umowa taka, w nowej sytuacji prawnej powinna zakończyć się z dniem porodu (termin ten przypadał znacznie wcześniej niż ustalony w umowie termin rozwiązania stosunku pracy).
Pracodawca przekazał jednak Beacie G. jedynie pismo o zakończeniu umowy i doręczył świadectwo pracy. Nie podał ani w informacji o zakończeniu umowy, ani w świadectwie pracy podstawy prawnej zakończenia stosunku pracy. Beata G. skierowała więc do sądu pozew o odszkodowanie.
Sąd I instancji uznał, że doszło do rozwiązania umowy bez zachowania okresu wypowiedzenia i na rzecz pracownicy zasądziły odszkodowanie. Stwierdzono, że pracodawca złamał nie tylko przepisy o rozwiązaniu umów bez wypowiedzenia (nie podając przyczyny), ale także przepisy o ochronie rodzicielstwa. Pracownica była bowiem w okresie ochronnym – w okresie ciąży i urlopu macierzyńskiego pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę, chyba że zachodzą przyczyny uzasadniające rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia z jej winy i reprezentująca pracownicę zakładowa organizacja związkowa wyraziła zgodę na rozwiązanie umowy.
Pracodawca odwołał się od tego wyroku, ale sąd II instancji oddalił apelację. Do Sądu Najwyższego fabryka skierowała więc skargę kasacyjną.
Sąd Najwyższy skargę kasacyjną oddalił w całości. Termin 24-miesięczny z ustawy antykryzysowej należy liczyć tylko od daty wejścia w życie tej ustawy, czyli od 22 sierpnia 2009 r. Ponadto pracodawca nie uzasadnił dlaczego umowa została rozwiązana. Przyjęto bowiem, że doszło do rozwiązania umowy bez wypowiedzenia. Ale pracodawca w ogóle nie podał czy rozwiązanie nastąpiło z winy pracownicy i z jakich powodów doszło do rozwiązania. Dlatego pracownicy należało się odszkodowanie.
Wyrok Sądu Najwyższego z 17 stycznia 2012 r. (sygn. akt I PK 67/11)
Orzeczenie powyższe rozstrzyga problem liczenia terminu z art. 13 ustawy antykryzysowej. Jednak nie rozwiązano kwestii, jak traktować umowy, zawarte na okres dłuższy niż 24-miesiące pod rządami ustawy antykryzysowej, a których czas trwania przekroczył 2 lata już po wejściu w życie ustawy.
Problemu tego nie rozwiązuje sama ustawa antykryzysowa, a Sąd Najwyższy również nie udzielił odpowiedzi – tu pracodawca rozwiązał umowę przed upływem 24-miesięcznego okresu, więc kwestia ta nie mogła być przedmiotem rozpoznania.